Tatrzańscy zbójnicy - Blog - Przewodnik Tatrzański - wycieczki w Tatry- Przewodnik Górski

firma przewodnicka
Google
facebook
Tatry przewodnik
Przejdź do treści

Tatrzańscy zbójnicy

Przewodnik Tatrzański - wycieczki w Tatry- Przewodnik Górski
Opublikowany przez w Tatry ·
zbójnik
Wybierając się w Tatry i przyległe regiony warto pamiętać o zbójnikach, którzy są nierozerwalnie związani z historią tych ziem. Dobrzy chłopcy jak nazywali ich górale, żyją wciąż w legendach, opowieściach i pieśniach. Zbójnictwo na tych terenach, podobnie jak i na terenie całych Karpat, zaczęło rozwijać się w XVI wieku i utrzymywało się niemal do końca XIX wieku. Od początków XVII wieku zbójnickie towarzystwa stały się postrachem dla Liptowa, Orawy i Podhala. Przyczyną występowania zbójnictwa była ówczesna sytuacja społeczna, gospodarcza i polityczna na tych terenach. W kulturze ludowej uprawianie zbójnictwa zwane było: „chodzić za bucki”, „iść na zbój”

Zbójnicy wywodzili się z różnych warstw społecznych, rekrutowali się  z juhasów, myśliwców-polowacy, z banitów i dezerterów, ludzi skrzywdzonych i wyzyskiwanych, ale również osób szukających przygody, oraz okazji do zwady i bójki. Dla wielu młodych ludzi zbójnictwo było rodzajem wejścia w dorosłe życie. Zbójnikiem mogła zostać osoba odznaczająca się odwagą, siłą, zręcznością i roztropnością.

Zbójnika ławo było rozpoznać po charakterystycznym stroju, który nazywali mundurem. Na ubiór zbójnika składały się białe lub czerwone góralskie portki. Oprócz zwykłej odzieży góralskiej, którym były serdak i cucha, do odzienia zakładano pasy skórzane grube i szerokie, zdobione w klamry i naszycia. Buty to kierpce lub częściej ciżmy, na głowie strojne czapy, mosiężne lub srebrne spinki u koszuli, przeróżne brosze i wisiorki, noszone jako amulety chroniące przeciwko czarom. Do uzbrojenia należały wspaniale kute noże, ciupagi, pistolety oraz strzelby.

Tzw. „dobrzy chłopcy" organizowali się najczęściej w grupy, zwane „towarzystwem zbójnickimi” lub „kompanią zbójnicką”, liczące od kilku do kilkudziesięciu osób. Na czele „towarzystwa” stał przywódca zwany harnasiem lub hetmanem zbójnickim. Nazwa „harnaś” ma się wywodzić z węgierskiego hadnagy — starszy, używana była na Słowacji i na Węgrzech. Dowódcą zbójników mógł być tylko najlepszy z najlepszych, najmądrzejszy, najsilniejszy i najsprytniejszy zbójnik, który potrafił organizować sprawnie napady, jak również bawić się, pić gorzałę, jeść i tańczyć.

Organizacja zbójecka rządziła się swoimi prawami i posiadała określona sposób działania. Zbójnicy posiadali zręczną taktykę działania, banda nie dokonywała nigdy napadów w całym składzie. Zwykle kilkuosobowe oddziały rabując na własną rękę, przerzucały się następnie błyskawicznie w inne okolice. Zbójnicy rzadko bywali mordercami, zabójstwa dopuszczali się jedynie we własnej obronie lub w razie silnego oporu ze strony napadniętego.
Towarzystwo zbójnickie nie działało przez cały rok, a jedynie w sezonie od wiosny do jesieni. Zimę spędzano w górskich kryjówkach a niekiedy w obcych wsiach oraz swoich dziewek tzw. „frajerek”.
Zbójnicy lubili chełpić się łupami, a łatwo zdobyte pieniądze jeszcze łatwiej trwonili zwłaszcza w trakcie hulanek. Byli również bardzo hojni w obdarowywaniu swoich kochanek.

Podania i legendy mówią, że zbójnicy zabierali dobra bogatym, a dawali biednym, co niestety nie do końca było zgodne z prawdą. Najczęściej obiektami napadów były bogate gospodarstwa, karczmy i podróżni a rzadziej mniejsze dwory i kościoły. Przeważnie rabowano pieniądze, biżuterie, naczynia oraz broń i odzież. Przy podziale łupów towarzystwo było nieufne wobec siebie, niejednokrotnie dochodziło do krwawych porachunków. Skarby i zrabowane pieniądze (złote dukaty lub srebrne talary) zakopywali w lesie w sekretnych miejscach. Pieniądze były zaprzysiężone, oznaczało to, że nawet ci zbójnicy co wiedzieli o nich, nie mieli prawa ich odkopywać. Wierzono, że w tych pieniądzach leży dziwna moc zemsty. Jeżeli któryś się na nie złakomił i w tajemnicy przed resztą towarzystwa je wykopał, zawsze kończył nieszczęśliwie...
Wiele szkatuł i kotlików z talarami oraz dukatami leżą schowane po dziś dzień.

Zbójnictwo nie było jednak zabawą, za uprawianie tego procederu groziły surowe kary i tortury, a niekiedy nawet śmierć. Za honorową śmierć zbójnika uchodziło powieszenie żywcem na szubienicy, natomiast dla harnasia zarezerwowane było powieszenie za ostatnie, czyli „poślednie żebro”. Zwykłych zbójników zwykle łamano kołem lub ćwiartowano. Zbójnicy głównie działali na Węgrzech i najczęściej dostawali się w ręce władz tego kraju, gdzie zostawali skazani na długoletnie więzienie lub karę śmierci. Głównym miejscem egzekucji było miasto na Liptowie-Mikulasz. Ciężkie więzienia, w których zbójnicy odsiadywali kary, znajdowały się w Wiśniczu, bądź na Zamkach Orawskich.

Wojciech Mateja
Najsłynniejszym  tatrzańskim zbójnikiem, osnutym legendą mitologii góralskiej po obu stronach Tatr był Janosik. Należy podkreślić, że Janosik nie był Polakiem, nazywał się Juraj Jánošík (pol. Jerzy Janosik) i pochodził ze Słowacji. Jego stopa najprawdopodobniej nigdy nie stanęła w Tatrach. Urodził się w Słowackiej wsi Terchowa, nieopodal Małej Fatry. Jako strażnik więzienny poznał trzymanego w lochach groźnego zbójnika Tomasza Uhorczyka. Na początku należał do jego kompani zbójnickiej, by z czasem zostać jej harnasiem. Z liczną ok. 30-osobową grupą, działał głównie na słowackiej Orawie, Liptowie i Spiszu. Po krótkiej, trwającej kilka lat działalności, Janosik został ujęty i osadzony w Liptowskim Mikulaszu, gdzie został skazany na karę śmierci. Jak przystało na harnasia, został powieszony na haku za „poślednie ziobro” w wieku zaledwie 25 lat. Legenda głosi, że wisząc długie godziny na szubienicy wypalił trzy funty tabaki.
Postać Janosika urosła do rangi bohatera narodowego, pozostał na trwale w dobrej pamięci ludzi. W Terchowej gdzie urodził się Janosik, znajduje się jego muzeum oraz sporej wielkości pomnik. Legendy o Janosiku zachowały się w licznych pieśniach ludowych oraz opowiadaniach. Uwieczniony przez Kazimierza Przerwę - Tetmajera w Legendzie Tatr, stał się bez wątpienia również polskim bohaterem. Powstały również filmy o tym legendarnym zbójniku a w Polsce w latach 70 nakręcono popularny serial telewizyjny.

Po Polskiej stronie nie brakowało również zbójników. Do bardziej znanych należał Wojtek Mateja, ostatni zbójnik zakopiański. Pochodził ze sławnego rodu zbójnickiego, Matejów z Kościelisk. Mieszkał pod Reglami razem ze swoją frajerką Kaśką (zw. Kacką) z Toporów, w  drewnianym domu na końcu drogi do Daniela. Podobno w nieodległej  Dolinie Ku Dziurze miał Mateja ukrywać się przed żandarmami, również  tutaj miał chować kosztowności pochodzące ze zbójowania.  Wojtek Mateja zdobył swoimi wyczynami dużą, choć złą sławę. Odważny,  silny i bezwzględny, napadał i rabował, kogo popadło po obu stronach  Tatr. W 1866 r. ścigany za popełnione zabójstwo (podobno miał udusić  dziewczynę) został pojmany przez żandarmów i osadzony w Wiśniczu, w  najsroższym ówcześnie więzieniu, gdzie po kilku latach zmarł. Jego śmierć została przez wielu przyjęta z radością, bo nie budził sympatii wśród chłopów, różniąc się zdecydowanie od janosikowego ideału.





Brak komentarzy

Wróć do spisu treści